Joanna jest na dnie jeziora

Przez:
Kategorie: Aktualności
Brak komentarzy

23-letnia Joanna Gibner została zamordowana w 1996 roku, przez męża, zaledwie w 3 tygodnie po ślubie. Mężczyzna ciało żony zatopił w jeziorze. Spoczywa tam do dzisiaj. Tymczasem zabójca wyszedł już z więzienia, ale szczątków kobiety do tej pory nie wydobyto z akwenu.


– W pokoiku Asi urządziłam jej grób, bo nie mam nawet najmniejszego szczątka ciała, aby pochować córkę na cmentarzu – wyznaje w poczuciu bezradności Danuta Januszewska z Olsztyna, matka Joanny.
Janusz Szostak oraz Fundacja na Tropie – przy wsparciu Radosława Jurkowskiego i jego Grupy Nurkowej 5 Fal – zamierzają doprowadzić do wydobycia szczątków Joanny z dna jeziora Dywickiego. To akwen o powierzchni 18 hektarów i głębokości ok. 7 metrów. Potrzebujemy 10 tysięcy złotych na koszty przeszukania całego jeziora. Akcję chcemy przeprowadzić w czerwcu tego roku.

WSPOMÓŻ ZRZUTKĘ

Z Radosławem Jurkowskim o tej akcji rozmawia Janusz Szostak.

Radosław Jurkowski

 

Od tej zbrodni minęły 23 lata. Czy po tym czasie jest szansa na wydobycie z dna jeziora jakichkolwiek szczątków i Joanny Gibner?

Z mojego doświadczenia wynika, że szczątki zarówno ludzi jak i zwierzęce mogą utrzymywać się długo w akwenie. Zwłaszcza, że jest to jezioro, w którym występuje zamulenie oraz możliwość konserwowania zwłok. W tym przypadku mamy do czynienia z ciałem, które zostało wrzucone do wody, jak wynika z akt sprawy, najprawdopodobniej w worku jutowym. Zwłoki mogły też być zawinięte w folię. Byłoby to jak najbardziej logiczne, ze względu na wydobywające się z ciała płyny ustrojowe. Moim zdaniem  jest jeszcze szansa, że znajdziemy szczątki tej dziewczyny. Jak wynika z opisów w aktach sprawy, dno jeziora jest zamulone, do tego worek z ciałem  został obciążony elementami metalowymi. Zatem mógł z powodzeniem zapaść się w dno, przez co został częściowo zakonserwowany mułem. Nie jest to stuprocentowe przeświadczenie, że odnajdziemy szczątki Joanny.  Jednak  wiele wskazuje, że mogą sie  tam znajdować. Na ślad zwłok mogą nas naprowadzić elementy metalowe, którymi je obciążono.  Należałoby sprawdzić  wszystkie anomalia, które występują na dnie jeziora. W końcu szukamy człowieka, więc nie można przejść obojętnie nad którymkolwiek elementem znajdującym się na dnie. Trzeba sprawdzić wszystko co zalega dno Jeziora Dywickiego. Moim zdaniem, nawet po takim czasie, jest ogromna szansa aby te szczątki odnaleźć. Zwłaszcza jeżeli sprawdzimy wszystkie rejony, wszystkie występujące tam anomalia i  obiekty metalowe, które mogą zalegać na dnie jeziora. Mamy takie narzędzia, żeby je znaleźć, nawet do metra głębokości dna. Możemy je odkopać i  wydobyć w celu sprawdzenia, czy to są te części samochodowe, które są wymienione w  aktach sprawy, czy  są to tylko śmieci. Pamiętajmy, przez pryzmat szacunku i pamięci dla osoby zmarłej, poszukujemy cały czas szczątków ciała tej kobiety. Jeżeli ten zostało ono zmumifikowane poprzez przez muł,  który znajduje się na dnie, to  jest szansa, że jakieś  szczątki znajdziemy.  Ale na to trzeba czasu i trzeba włożyć bardzo  wiele  pracy  w poszukiwania. Jeżeli doszło do  balsamizacji tego ciała, to jakieś jego fragmenty jesteśmy jeszcze w stanie odnaleźć.

Jezioro ma ponad 18 hektarów i 7 metrów głębokości Jak długo może potrwać jego przeszukanie?

Głębokość tego jeziora jest bardzo korzystna. Nie jest to głębokość, która przysparza jakieś niekorzystne parametry, gdzie musielibyśmy stosować wyszukane techniki gazowe i dekompresyjne.  Na tej głębokość możemy w miarę bezpieczne  nurkować i pracować.  Przy tej głębokości nurek może dość dużo czasu spędzić jednorazowo pod wodą. Nurek na głębokości 10 metrów może przebywać 218 minut, to jest maksymalny czas w jakim może pracować  pod woda. To jest 3 i pół godziny. Przez ten czas można non stop tam grzebać, nie obawiając się dekompresji. Jeżeli dodamy do tego troszeczkę techniki gazowej, to ten czas bezkompresyjny możemy sobie wydłużyć jeszcze bardziej. Czas pracy nurka zależy też od tego, jaka będzie temperatura w wodzie, a jest ona znacznie niższa niż na powierzchni.  Nurek na tej głębokości będzie zatem bardziej ograniczony temperaturą niż czynnikami dekompresyjnymi.

Ile zatem może trwać sprawdzenie i przeszukanie całego akwenu?

Jeżeli weźmiemy sposób poszukiwania geodezyjnej i podzielimy sobie akwen na kwadraty czy na ar, to  sprawdzenie jednego ara  zajmie  około 10-15 minut, Tyle jesteśmy w stanie przeszukać  sonarem  czy wykrywaczem metali.

Jeden ar to 100 metrów kwadratowych, zatem sprawdzenie jeziora zajmie około 18 dni.

Dla nas, jako osób zaangażowanych w tę akcję, nie ma ograniczeń.  Będziemy szukali do momentu znalezienia szczątków lub całkowitego wykluczenia, że znajdują się w tym jeziorze.

Wiemy, że szczątki tam się znajdują między innymi z zeznań brata mordercy Joanny.  Pomagał on w ukryciu ciała i naszkicował śledczym miejsce jego wrzucenia do wody.

I od tego miejsca rozpoczynamy poszukiwania.

Szkic pokazujący miejsca wrzucenia ciała Joany do wody, wykonany przez brata mordercy źródło: akta sprawy

Jest pan płetwonurkiem zawodowym, byłym żołnierzem, Bral pan udział w wielu misjach stabilizacyjnych.  Prowadzi pan szkolenia dla płetwonurków oraz klub płetwonurków 5 Fal w Krakowie.  Czym jeszcze zajmuje się pan na co dzień?

Biorąc pod uwagę mój bagaż doświadczeń i umiejętności na co dzień pracuję na wysokościach, nurkuję i pracuję pod wodą. Wykonuję analizy dna za pomocą sonaru pływając motorówką, we współpracy z Katedrą Geodezji AGH pomagam w tworzeniu map batymetrycznych akwenów, biorę czynny udział w poszukiwaniach osób zaginionych. Najczęściej na terenie Małopolski. Oprócz tego szkole nurków, dla potrzeb Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Krakowie, i jako czynny instruktor nurkowania opiekuję się grupą płetwonurków poszukiwaczy WOPR.  Staram się o status biegłego sądowego w zakresie nurkowania.

Proszę powiedzieć coś o swojej ekipie.

Moja ekipa, to klub płetwonurków 5 Fal z Krakowa. Generalnie zajmujemy się nurkowaniem różnego rodzaju i typu: od nurkowania rekreacyjnego po nurkowania techniczne czy dekompresyjne. Prowadzimy też  prace podwodne, ponieważ w naszym gronie są nurkowie i mamy uprawnienia do wykonywania takich robót. Moja ekipa to są ludzie będący pasjonatami nurkowania. To osoby z różnych środowisk i kręgów zawodowych, co pozwala nam na zasięgnięcie informacji w wielu zakresach miedzy innymi geodezji, kartografii,  biologii czy  ichtiologii.  Dosyć sporo możemy się zrobić we własnym gronie. Jesteśmy wyposażenie w profesjonalny sprzęt, jak choćby w  sonar, który daje możliwość penetracji dna akwenu do metra jego głębokości.  Uczestniczyliśmy w kilku głośnych akcja poszukiwawczych w Krakowie i nie tylko tam. Współpracujemy też wasza Fundacją, między innymi przy poszukiwaniach Dominiki Paćkowskiej z Płocka.

Zatem jest profesjonalna ekipa i sprzęt,  a zatem jest i nadzieja na pomyślne zakończenie naszej wspólnej akcji.

Jestem co do tego całkowicie przekonany.

Dziękuję za rozmowę, a wszystkich proszę o wsparcie naszej zrzutki „Wydobądźmy szczątki Joasi z dna jeziora Dywickiego”, podczas  zbieramy pieniądze aby sfinksowa akcję  wydobycia Joanny z dna Jeziora Dywickiego.  Liczy się każda wpłata. Wpłacajcie i udostępniajcie. Pomóżmy mamie Asi pochować córkę.

WSPOMÓŻ ZRZUTKĘ

Twoje przemyślenia